Kolejne miasta przyglądają się nowym możliwościom pozyskiwania środków na finansowanie obiektów sportowych. Po spektakularnym kontrakcie naming rights PGE z Areną Gdańsk wartym 35 milionów i opiewającym na 5 lat, pojawiają się kolejni zainteresowani takim rozwiązaniem. Obecnie na rynku mamy wystawione na sprzedaż Halę Centrum w Dąbrowie Górniczej, Halę EXPO XXI w Warszawie oraz Halę w Legionowie. Kolejna przymierza się Bydgoszcz ze swoim zmodernizowanym Stadionem im. Zdzisława Krzyszkowiaka, na którym występuje CWZS Zawisza Bydgoszcz.
Miasto wydało ponad 100 mln złotych na modernizację Zawiszy. – mówił dla Expressu Bydgoskiego czytelnik, Andrzej Piotrowski. – Jednak sam stadion nie przyciągnie na trybuny kibiców. Oczkiem w głowie miasta powinna stać się piłkarska drużyna. Sądzę, że dobrym pomysłem byłoby wystawienie nazwy stadionu na podobny przetarg. Obecna honoruje właściciela obiektu, ale w ogóle się nie przyjęła. Wszyscy dalej mówią, że idą „na Zawiszę”. I tak pewnie zostanie. Mimo wszystko, nie miałbym nic przeciwko zmianie nazwy uwzględniającej dużego sponsora łożącego na bydgoski sport.
Podobno ustalenia w sprawie sprzedaży praw do nazwy stadionu trwają w Bydgoszczy od zeszłego roku. Potwierdza to “Expressowi” wiceprezydent Maciej Grześkowiak – Warto jednak zaznaczyć, że Bydgoski Stadion Miejski ma znacznie mniejszą skalę „rażenia”. Obiekt w Gdańsku będzie gospodarzem jednej z największych imprez. Analizowaliśmy jednak już wcześniej przypadek stadionu w Lubinie, który w lutym otrzymał nazwę sponsora „Dialog Arena”. Prowadziliśmy też rozmowy z jedną z agencji marketingowych, która zajmuje się takimi akcjami. Wyraziliśmy gotowość wynajęcia nazwy stadionu przy Gdańskiej. Jednak trafiliśmy na zły czas, gdy firmy na każdym kroku szukały oszczędności, ale cały czas jesteśmy gotowi do zawarcia takiej umowy. Nie chciałbym teraz mówić o pieniądzach. To tylko utrudnia negocjacje.
Są też obawy przed reakcją części kibiców Zawiszy. – Atmosfera, jaką stworzyli przy okazji zmiany nazwy po modernizacji obiektu, była fatalna. Tymczasem w całej Europie normą jest to, że właściciel decyduje o nazwie. Żadna poważna firma nie będzie chciała reklamować się, gdy na trybunach stadionu będzie dochodzić do skandali – mówił dla “Expressu” wiceprezydent.
Według wiceprzewodniczącego Rady Miasta i jednocześnie kibica Zawiszy, Tomasza Regi pierwszym krokiem powinien być powrót do starej nazwy. – Bydgoski Stadion Miejski funkcjonuje wyłącznie w korespondencji wychodzącej z ratusza. Prezydent powinien przyznać się, że zrobił błąd. Tymczasem dalej brnie w spór z kibicami. Rada Miasta nazwała zmodernizowane obiekty Kompleksem Sportowym Zawisza, ale na bramie głównej wciąż nie ma tego napisu. Gdyby wrócono do starej nazwy, kibice pewnie z większym zrozumieniem podeszliby do uhonorowania w nazwie stadionu strategicznego sponsora. Nie mam jednak wątpliwości, że szukanie go w takiej atmosferze będzie trudne. Ale to nie kibice zaczęli ten spór – podkreślał “Expressowi” radny.
W jaki sposób poszukiwać sponsora? Jak zapobiec reakcjom kibiców, którzy nie chcą zmieniać nazwy? W reszcie ile są warte prawa do nazwy i cała przestrzeń marketingowa związana z kontraktem naming rights? To pytania na które zdaniem ekspertów trzeba odpowiedzieć przed ogłoszeniem faktu “wystawienia obiektu na sprzedaż”. Według nich tylko strategiczne podejście do naming rights może przynieść długofalowe korzyści zarówno dla miasta jak i przyszłego sponsora.
Źródło: Express Bydgoski
